Tramwajarz

2015-12-Life-of-Pix-free-stock-photos-subway-girl-reflection-macnicolae

Lao Che kiedyś śpiewało:

„Powiedział pisarzyna Życie jest jak tramwaj, trzeba wiedzieć kiedy wysiąść.”

Gdybym częściej nuciła tę piosenkę, zapewne uniknęłabym tej konkretnej randki…

Rok temu, pewnego jesiennego dnia wracałam z pracy tramwajem. Był spory tłum, a obok mnie stał całkiem przystojny mężczyzna. Przelotnie na niego spojrzałam, a po kilku przystankach wysiadł. Następnego dnia – podobna sytuacja. Wsiadam do tramwaju niesiona przez falę ludzi. Udaje mi się złapać poręczy, a po chwili ktoś ustępuje mi miejsca. Już chciałam protestować, że nie jestem w ciąży, ale okazało się, że to ten sam facet co poprzedniego dnia. Także uśmiechnęłam się, usiadłam i podziękowałam. Odpowiedział uśmiechem i skinieniem głowy. Po kilku przystankach wysiadł. Trzeciego dnia, gdy ponownie się spotkaliśmy w tramwaju, po prostu zaczęliśmy się śmiać. Przedstawił się zachrypniętym głosem i poprosił o mój numer telefonu. Byłam tak rozbawiona, że wystukałam numer na jego komórce.

Przez ok. dwa tygodnie pisaliśmy smsy zanim zaproponował spotkanie. Wyjaśnił potem, że był przeziębiony.

Umówiliśmy się w słoneczne, sobotnie popołudnie. Pogoda idealna na spacer. Gdy go zobaczyłam, moje serce przyspieszyło, ale gdy się odezwał – po prostu się zatrzymało. Facet miał kobiecy głos! Pierwszy odruch – uciekaj!                                                                    Napomniałam się w duchu, że to strasznie małostkowe z mojej strony i nie dając nic po sobie poznać, przywitałam się.                                 Z każdą chwilą byłam bardziej tolerancyjna dla brzmienia jego głosu, ponieważ ciekawie się z nim rozmawiało.                                                         Po dwóch godzinach, zeszliśmy na tematy związków. Wtedy powiedział mi, że od roku jest rozwiedziony. W mojej głowie rozdzwonił się drugi dzwonek alarmowy. Zapytałam o przyczynę i powiedział, że żona go zdradziła. Moja złośliwa natura podpowiadała mi, że to przez jego głos. Po raz kolejny napomniałam się w duchu. W końcu ja też miałam swoje doświadczenia. Każdy ma bagaż i wady. Nie można ludzi od razu przekreślać.

Po tym spotkaniu długo myślałam co zrobić. Postanowiłam spotkać się z nim drugi raz i wtedy zdecydować. Na tej randce zadbał o romantyczny nastrój. Zjedliśmy kolację i spacerowaliśmy w parku. W pewnym momencie nawet tańczyliśmy. Było uroczo, do momentu gdy usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy rozmawiać. Temat dotyczył imprez ze znajomymi i wtedy zapytał czy byłam kiedyś na imprezie dla swingersów.                                                                                                            Tego było już za wiele. Gdy minął pierwszy szok, powiedziałam twardo, że nie. Zupełnie na to nie zważając, opowiadał dalej, że z żoną chodzili na takie imprezy. Nie dowierzając w jego szczerość, zerwałam się z ławki i powiedziałam, że zapomniałam o czymś ważnym.

Zapomniałam, że życie jest jak tramwaj, trzeba wiedzieć kiedy wysiąść…

Dodaj komentarz