„To do list”

Life-of-Pix-free-stock-photos-pink-jellyfish-water-Hide-Obara

Często tworzymy listy spraw do załatwienia. Spisujemy je zarówno w pracy, jak i w domu. Niektórzy sporządzają również listę rzeczy do zrobienia przed śmiercią. Z realizacją bywa różnie… Jednak aby odhaczyć z listy coś, czego nigdy na niej nie było, to dopiero wyczyn!

Pewnej soboty, gdy chłopak mojej współlokatorki wyjechał, przez cały dzień zajmowałyśmy się domowymi obowiązkami. Współlokatorka dzielnie walczyła w kuchni, przygotowując zapasy obiadów na najbliższy tydzień. Ja natomiast biegałam jak psychol ze szmatą, odkurzaczem i mopem.

Dumne z siebie i zmęczone, postanowiłyśmy wieczorem wynagrodzić sobie trudy drineczkami. Ubrane w gustowne dresy, zasiadłyśmy do rozmowy, wspominając czasy licealne. Drineczki i muzyka z lat 90-tych, szybko poderwały nas do tańca. Po kilku skocznych kawałkach doszłyśmy do wniosku, że wieczór nie może się tak skończyć. Moja współlokatorka wymyśliła, że idziemy w miasto. Głos zdrowego rozsądku wyjechał, więc nikt nie mógł nas powstrzymać. Szybko odświeżyłyśmy się i przygotowałyśmy do wyjścia.

Moja towarzyszka przez całą drogę zachwalała klub do którego się wybierałyśmy: „Tam jest extra. Muzyka do tańca, wystrój jest spoko, no i pełno wytatuowanych przystojniaków. Na pewno kogoś Ci znajdziemy.” Miałam większą ochotę na taniec niż podryw, ale zawsze można połączyć przyjemne z pożytecznym.

Gdy dotarłyśmy na miejsce, na każdym kroku przyjaciółka informowała mnie, że coś się zmieniło: patio zamknęli, wstęp płatny itp. Po wejściu na piętro, gdzie odbywała się impreza, sama zorientowałam się, że coś jest nie tak. Całą przestrzeń wypełniały kobiety. Trafiłyśmy na imprezę dla lesbijek. Przy barze zamówiłyśmy po piwie i zaczęłyśmy się naradzać: zapłaciłyśmy za wstęp, muzyka fajna, zresztą chciałyśmy potańczyć, a nie podrywać – zostajemy. Wybrałyśmy sobie miejsce na parkiecie i zaczęłyśmy szaleć. Tańczyłam i przyglądałam się ukradkiem otaczającym mnie kobietom. Znam kilka osób homoseksualnych, ale one nie odczuwają potrzeby manifestowania swej orientacji fryzurą czy ubiorem. W manifestacji też nie ma nic złego, poza tym, że większość uczestniczek imprezy wyglądało jednakowo – krótkie włosy i męski strój. Niewiele było babeczek emanujących kobiecością.

W miarę jak impreza nabierała tempa, okazało się, że wzbudzam zainteresowanie. Niektóre dziewczyny podchodziły by ze mną potańczyć, więc uśmiechałam się i odwracałam się do mojej przyjaciółki. Inne nie były tak delikatne i taktowne. Przechodziły od razu do macania. Nie wiedziałam jak się zachować. Facetowi dałabym w mordę, a tutaj?! Także uciekłam w stronę baru z tyłu sali. Alleluja! Jakiś facet za barem! Zaczęłam z nim flirtować, nawet wyrwał się zza baru by zatańczyć ze mną jeden kawałek. Od razu poczułam się lepiej. Odnalazłam wzrokiem moją współlokatorkę. Popijała piwo, lekko się chwiejąc i patrząc wrogo w stronę otaczających ją kobiet. Stwierdziłam, że czas już wracać do domu. Przyjaciółka zgodziła się ze mną, ale poprosiła byśmy jeszcze skorzystały z toalety. Kolejka wydawała się ciągnąć w nieskończoność, a w mojej towarzyszce obudził się agresor.

-A. gdzie są, k…, te przystojne chłopaki? Tu same j… lesby. Nie takie normalne, tylko nachalne, ja p…!

Próbowałam ją uspokoić i poczułam, że ręce dziewczyny za mną zaczęły wędrować w stronę mojego biustu. Z boku nakręcona przez alkohol homofobka, z tyłu napalona homoseksualistka. Wiedziałam, że jak wybuchnę na którąś z nich, to będą kłopoty. Stwierdziłam, ze macanie to niska cena żebyśmy wyszły stamtąd cało.

Wychodząc z klubu zagadnęłam dziewczynę sprzedającą bilety:

-Czy tutaj zawsze odbywają się imprezy tylko dla kobiet?

Dziewczyna oburzyła się tym pytaniem, zapewne niepierwszym i nieostatnim tej nocy.

-Nie! Trzeba sprawdzać plany imprez na stronie klubu!

W taksówce, nastrój mojej towarzyszki uległ zmianie. Przybrała skruszoną minę i uderzyła w przepraszający ton.

-A. przepraszam. Ostatnio było fajnie. I wielu przystojnych chłopaków z tatuażami.

Zapewniłam ją, że nie było tak tragicznie, chociaż wolę męski podryw, nawet w najbardziej chamskim wydaniu. Teraz po prostu mam porównanie. Poza tym mogę odhaczyć „udział w lesbijskiej imprezie” z życiowej listy, chociaż nigdy go na niej nie było…

Dodaj komentarz