Taksówkarz cz. II i ostatnia

taxi

Październik 2015 był dla mnie szalonym miesiącem. Wtedy dużo flirtowałam i udzielałam się na portalach. Jednak znajomi nadal byli najważniejsi. „Bro’s before ho’s” … Początkiem października odwiedziłam moją ciężarną przyjaciółkę na pogaduchy. Wyściskałam ją i wypytałam o samopoczucie. Odpowiedziała zdawkowo, tak jakby to był bardzo nudny temat. Natomiast z błyskiem w oku dopytywała się o moje podboje. Pospieszyłam donieść, że jest taki jeden przystojniak. Pokazałam jego zdjęcia, co przyjaciółka skwitowała głosem eksperta:

-Przystojny, choć w Twoim typie.

Uśmiechnęłam się do myśli, że uwielbiam ją za tą bezpośredniość i zupełnie inny typ facetów. Po chwili uniosła wzrok, spojrzała przenikliwie w moje oczy i zapytała:

-A mistyczny taksówkarz nie odezwał się?

Zamurowało mnie. W ciągu minionych sześciu miesięcy zdążyłam o nim zapomnieć.

-Nie…pewnie nie odczytał mojej wiadomości.

-Może jeszcze go spotkasz. Jakoś nie jestem przekonana do tych twoich internetowych znajomości.

Następnego dnia rozgrywany był mecz Polska – Szkocja. Gdy gra polska reprezentacja piłki nożnej, grupa moich znajomych zawsze spotyka się by kibicować. W związku z tym, wszyscy zwaliliśmy się do zaprzyjaźnionego małżeństwa na transmisję. Uwielbiamy nabijać się z tekstów komentatorów, ale także z zawodników.

-Grosicki wygląda jak żółty „Angry bird”.

-A Pazdan jak zerowy zawodnik w FIFA 2012.

Oczywiście, zdarzają się także osoby zupełnie niezainteresowane meczem. Gdy opuszczają pokój, wtedy Polska strzela gole. Tak było i tym razem, choć szkoda, że doszło tylko do remisu.

Po meczu zamówiłam taksówkę, odpisałam na wiadomość od przystojniaka z portalu i jeszcze chwilę poplotkowałam ze znajomymi. W windzie przypomniałam sobie rozmowę z poprzedniego dnia. „Na pewno TEN taksówkarz będzie na mnie czekał. Pewnie jeszcze w zbroi i na białym koniu” – zażartowałam sobie w myślach. Uśmiech zbladł, gdy na zewnątrz stał znajomo wyglądający samochód. Może brakowało konia i zbroi, ale za kierownicą z pewnością siedział on. Nie dyskutujcie z kobietami w ciąży, nawet w myślach. Gdy wsiadłam okazało się, że mnie pamięta. Rozmawialiśmy na „pan” i „pani”, ale ciepło i uprzejmie. Powiedziałam, że obejrzałam polecony przez niego film i jestem pod wielkim jego wrażeniem. Zapytał czy ja mogę polecić jakiś film, ale okazało się, że już je wszystkie widział.

-Skoro podobał się Pani film z mojego polecenia, to może zainteresuje Panią również program, który wpłynął na moje postrzeganie świata.

-Co to za program?

-Popularno-naukowy, prowadzony przez astrofizyka. Dotyczy wszystkiego co nas otacza. W ujęciu makro jak i mikro.

-Ma Pan na myśli „Kosmos”?

-Tak. Zna Pani ten program?

-Tak. – uśmiechnęłam się, bo usłyszałam w jego głosie nutkę podziwu. – Oglądałam go w ubiegłym roku, ale niestety nie wszystkie odcinki.

-Koniecznie musi Pani to nadrobić. – dojechaliśmy przed mój dom. – Zatrzymam Panią jeszcze na chwilę.

Włączył czołówkę programu na telefonie. „Kosmos” zaczyna się pięknymi zdjęciami i muzyką, a Pan taksówkarz dołączył do tego swoją narrację i roztoczył przede mną swoją wizję i zauroczył skojarzeniami. Nie wiedziałam co powiedzieć, ale dźwięk smsa w jego telefonie sprowadził nas na ziemię. Zapłaciłam za kurs, otworzyłam drzwi i już chciałam wysiąść, gdy taksówkarz rzucił na odchodne:

-Może znajdzie mnie Pani na facebooku? Myślałem, że pół roku temu się Pani odezwie… Próbowałem też Panią znaleźć, ale nie ma nikogo o takim nazwisku.

Byłam jeszcze bardziej zakłopotana niż po obejrzeniu z nim tej czołówki. Teraz miałam już pewność, że nie odczytał wiadomości ode mnie.

-Ok. Dobranoc. – wydukałam i praktycznie uciekłam.

Następnego dnia wysłałam taksówkarzowi zaproszenie na facebooku, które bardzo szybko zaakceptował. By uniknąć stalkerów, występuję pod pseudonimem, ale pewnie rozpoznał mnie na zdjęciu. Szybko przeszliśmy do konwersacji.

a. Dzień dobry Panu. Dziękuję za przyjęcie do grona znajomych:-)

t. Witam, witam. No teraz możemy na spokojnie sobie polecać filmy:-)
Ps. Coś dziwnego bo dopiero teraz dostałem wiadomości z.. 30maja 🙂 Może jak nie byliśmy w znajomych to nie dochodziły. ahaaaa hehee no i mów mi po imieniu a nie na”Pan” bo się czuję jak jakiś stary człowiek 😛

a. Ja po prostu szanuję ludzi:)

t. Hahaa no wiem. Widzę 🙂 Ps. Ale ja tez tak mam:-) Dziwne uczucie dostać wiadomość z maja…

a. Hmm, nie pamiętam co napisałam. (po jakimś czasie od wysłania, skasowałam ją)

t. Co napisałam? Że pozdrawiasz, tęsknisz i takie tam 😛 Hehe żartuję.

a. Nie strasz mnie. Już prawie uwierzyłam, że tak napisałam.

…i tak to się zaczęło. Pisaliśmy do siebie z różną częstotliwością, o różnych porach. Niekiedy jedno z nas pisało dłuższe wypowiedzi. Tematy, niemalże jak w programie „Kosmos” przechodziły od mniejszych spraw do większych. Czasem o rzeczach przyziemnych, czasem o metafizycznych. Nie było w tym banału, co kompletnie mnie zaślepiło. Choć od tygodnia miałam zaplanowane pierwsze spotkanie z przystojniakiem z portalu, odwołałam je po dwóch dniach korespondencji z taksówkarzem. W końcu tego mężczyznę widziałam na żywo. Podoba mi się z wyglądu i mamy wspólne tematy. Erudyta czy troglodyta? Wybór był prosty. Przez kilka dni dałam się ponieść tej rozmowie. Opowiedziałam mu o teorii związanej z barmanami, dj’ami i taksówkarzami. Na co odpowiedział w ten sposób:

t. Ok, rozmawiamy szczerze. Choć nie chcę żeby zabrzmiało to dziwnie… Co do one-night-standów: To w taksówce raz na jakiś czas zdarzają się „promocje jak w biedronce” hahaa 🙂 Problem chyba w tym, że nigdy nie byłem zainteresowany takimi powierzchownymi relacjami. Uwielbiam flirt i głębię wrażeń i zmysłów jaki ze sobą niesie 🙂 uśmiech, śmiejące się oczy, ciut zawstydzenia i mnóstwo humoru, często z podwójnym znaczeniem 🙂
Nawet jeżeli na przestrzeni mojego życia zdarzało mi się zakochać prawie od pierwszego wejrzenia i sytuacja sprzyjała standowi, to przeważnie tydzień albo więcej chodziłem zafascynowany z motylami w brzuchu i nie myślałem nawet sexie. Przez większość dorosłego życia byłem w różnych związkach, w których sexu było bardzo dużo, a wszystkie moje związki i miłości były EXTRAWERTYCZNE. Sex w związkach był urozmaicony i fajny i nie miałem parcia na przypadkowy sex z którym, jednak może wiązać się pewne ryzyko. Dodatkowo jak wiadomo „jesteśmy suma doświadczeń”. A moje doświadczenia są takie, że dzięki pozytywnemu nastawieniu do życia, wielu pasjom i dużemu poczuciu humoru, a nawet może inteligencji, przeważnie udawało mi się tworzyć związki z bardzo ładnymi kobietami. Zdecydowanie ładniejszymi niż ja. (Bo podobno o ogarniętych facetów ciężko). Więc byłem w pewien dziwny, niszowy sposób w cenie. Ale z doświadczenia powiem, że niestety o kobiety tak samo ciężko albo może nawet ciężej 🙂 No i może dlatego nie kręcił mnie zwykły sex z kimś kto mi się tylko trochę podoba, bo wiedziałem, że mogę znaleźć kogoś kto będzię mi się baaardzo podobał intelektualnie i wizualnie i sex będzie magiczny 🙂 Także moja kariera „standingowca” raczej się nie rozwinęła 🙂
Zdziwił mnie tą wypowiedzią. Chociaż miał mój szacun za szczerość, to nie wiedziałam, czy to ma być reklama czy podryw. I o co chodzi z tymi miłościami ekstrawertycznymi z caps lock’a?… Jednak wyłączyłam się na wątpliwości i po prostu odwzajemniłam szczerością. Zwierzaliśmy się sobie, a także oboje opowiedzieliśmy o wrażeniach związanych z naszymi wspólnymi podróżami. Dostrzegł moją konsternację gdy jechaliśmy ostatnim razem, połączył to z brakiem odpowiedzi na wiadomość i zarzekał się, że odpisałby i nie uznał, że się narzucam. Rozwodził się nad tym jak zaskoczyłam go znajomością jego ulubionego programu. Jak imponuję mu intelektem i poczuciem humoru, ponieważ to rzadko spotykane. Kupił mnie… Cieszyłam się, że nie spieszymy się. Po tych randkach z portali była to miła odmiana. Przejrzałam pobieżnie galerię jego zdjęć i na 3 z 300 przewijała się jakaś blondynka. Pomyślałam, że to pewnie siostra. Nie miał wypełnionego statusu związku,  a ja nie jestem typem facebook’owego detektywa, ani zazdrośnicą. W końcu, gdyby miał kobietę to wspomniałby o niej 🙂
Po 10 dniach konwersacji, z jego strony padła propozycja spotkania. Zażartowałam czy jego kobieta nie miałaby nic przeciwko temu. Na co otrzymałam odpowiedź, że byłaby i musiałby przemilczeć ten fakt. Na chwilę czas się dla mnie zatrzymał. Poczułam się oszukaną idiotką. Zdawkowo powiedziałam, że nie piszę się na taki układ. Mam wielu przyjaciół mężczyzn i nie szukam kolejnego. Na co otrzymałam wiele wiadomości gdzie tłumaczył mi, że ze mną nie flirtował i przyjaźń między kobietą a mężczyzną nie jest możliwa… czyżby chciał zawrzeć ze mną EXTRAWERTYCZNY układ? Napisałam, że nie szanuję ludzi, którzy oszukują swoich partnerów. Na co otrzymałam długą wiadomość o nim samym: że jest ekstrawertykiem i nie pozwoli się zamknąć w czterech ścianach, że lubi poznawać ludzi równie inteligentnych jak on. Nie mógł się również pogodzić z tym, że mogę go nie szanować.
a. Ale, dlaczego Cię to tak zabolało?
t. DLATEGO ŻE TO NIESPRAWIEDLIWE!!!!!!!!!!!
a. Niesprawiedliwe? A, to przepraszam.
Byłam dumna z siebie, że nie wylałam na niego żalu, który mnie ogarnął. Zachowałam przed nim zimną krew i nie dałam się wciągnąć w dalsze gierki. Zrozumiałam, że nie ma ideałów. Co najwyżej, tworzy je nasza nieograniczona wyobraźnia. Dla pewności, kilka razy prześledziłam całą korespondencję – ani razu nie wspomniał o swojej kobiecie. Za którymś razem, uderzyło mnie w jego wiadomościach samouwielbienie dla swoich słów. Każda wypowiedź obracała się wokół „ja”.
Szybko zmieniłam korporację taksówkową. Szkoda, że nie zrobiłam tego wcześniej, bo wspomnienie o „mistycznym taksówkarzu” byłoby dużo przyjemniejsze.
Nadal pozostaliśmy znajomymi na facebook’u. Służy mi to za przestrogę na przyszłość. Chociaż muszę też go pochwalić, ostatnio dodał piękne zdjęcie ze swoją kobietą, za co oczywiście przyznałam mu like’a.
Koniec końców, ja bardzo dobrze życzę ludziom.

Dodaj komentarz