Przystojniak cz. II

Przystojniak zadzwonił trzy dni po pierwszej randce. Odpowiedni czas by nie uznać, że się narzuca, a zarazem wystarczający by na spokojnie przemyśleć pierwsze spotkanie i przegadać je z przyjaciółkami.

Zaczerpnęłam opinii dwóch niezależnych ekspertek (nazywam je tak, gdyż mają mężów, czyli mogą coś wiedzieć). Obie zgodnie uznały, że mają za mało informacji na temat przedmiotu badania, więc koniecznie muszę dostarczyć więcej materiałów np. po kolejnej randce. Ekspertka będąca wówczas w ciąży, namawiała również do „pójścia na całość”, w przypadku gdybym uznała, że więcej się z nim nie spotkam.

E. nr 1. – Jesteś sama już tak długo… A skoro z niego taki Przystojniak, to pozwól sobie na chwilę przyjemności.

Hormony ciążowe robią i mówią co chcą. Jednak stwierdziłam, że nie będę wykluczać również takiej ewentualności. Zobaczymy jak to będzie.

Na drugą randkę umówiliśmy się po pracy. Czekał na mnie oparty o maskę swojego samochodu. Przystojny, pewny siebie, uśmiechnięty. Podszedł do mnie i pocałował w usta na przywitanie. Otworzył drzwi od strony pasażera i zaprosił do środka. Gdy ruszyliśmy, zapytałam gdzie jedziemy.

P. – Zobaczysz. Mogę jedynie zdradzić, że jest stamtąd piękny widok na Warszawę.

Dojechaliśmy do centrum i zjechaliśmy do parkingu podziemnego należącego do jednego z apartamentowców.

A. – Zabierasz mnie do swojego mieszkania? – nie kryłam zdziwienia i poddenerwowania.

P. – Tak. Stwierdziłem, że mogę Ci ufać. Opowiem Ci wszystko przy kolacji. Jeśli czujesz się nie komfortowo, to mogę odwieźć Cię do domu.

Wahałam się chwilę, ale zgodziłam się zostać.

Wjechaliśmy na przedostatnie piętro. Mieszkanie Przystojniaka okazało się niewielkie. W przedpokoju pomógł zdjąć mi płaszcz, a potem krótko oprowadził. Wprowadził się tam tylko dwa miesiące wcześniej, więc snuł przede plany jak zagospodaruje pozostałą przestrzeń.

P. – Teraz pokażę Ci moje ulubione miejsce w domu – balkon.

Stał tam nakryty do kolacji stolik i dookoła były ustawione świece.

P. – Nie będę kłamał – nie jestem mistrzem kuchni. Dlatego kupiłem dania z najlepszej restauracji w Stolicy.

Nigdy nie zależało mi na takich rzeczach, ale byłam pod wrażeniem. Kolacja przebiegała w romantycznej atmosferze. Migające światło świec, piękna panorama miasta nocą, rozmowy na różne tematy. Gdy zjedliśmy, przysunął swoje krzesło pod pretekstem lepszego widoku. Chwycił moją dłoń i pocałował. Powoli stawało się jasne, że pójdę za radą przyjaciółki. Niedługo potem, impreza przeniosła się do sypialni.

Leżąc wtulona w jego ramię, przypomniałam sobie, że nie wyjawił dlaczego nabrał do mnie zaufania.

P. – Dlatego, że przeprowadziłem mały test. Przepraszam, ale zawsze tak robię. Trafiałem tyle razy na laski, którym tylko zależy na kasie. – zrobił głęboki wdech. – Wtedy, w kawiarni, specjalnie zostawiłem niezblokowany telefon. Chciałem zobaczyć czy po niego sięgniesz. Nie zrobiłaś tego… jako pierwsza.

W pierwszej chwili nie wiedziałam co o tym myśleć. Czułam się urażona, ale z drugiej strony próbowałam się wczuć w jego sytuację. Cisza trwała dość długo i skrępowany Przystojniak powiedział, że pójdzie pod prysznic.

A. – Masz może wodę mineralną?

P. – Tak, jest w kuchni na blacie. Częstuj się.

Ubrałam się i udałam do kuchni, która była de facto aneksem połączonym z małym salonem. Nalałam wody do szklanki i od niechcenia spojrzałam w stronę półki na książki. Zdrętwiałam. Fakt, że książek było niewiele tak mnie nie przeraził, jak stos ułożony z plików banknotów. Na oko 20 tysięcy, choć nie liczyłam, leżące na widoku. W kontekście mieszanych uczuć to by było na tyle. Zabrałam swoje rzeczy i zaczęłam szykować się do wyjścia. Przystojniak wyszedł z łazienki i patrzył na mnie bez zrozumienia. Próbując oponować złość i poczucie poniżenia, powiedziałam spokojnie.

A. – Cieszę się, że uznałeś mnie za godną zaufania. Myślę jednak, że test numer dwa, czekający na mnie w pokoju, uwłacza mojej inteligencji. Twojej zresztą też. Życzę Ci byś kiedyś poznał kobietę, której nie będziesz musiał testować. Miło było Cię poznać.

Nie dając mu czasu na wyjaśnienia, po prostu wyszłam.

Próbował się ze mną skontaktować w najbliższych dniach, ale nie odbierałam telefonu i nie odpowiadałam na smsy. W tym miejscu historia mogłaby się zakończyć, jednak ten bohater powróci wpisem „Przystojniak cz. III i ostatnia”

4 Comment

  1. Czekam na ciąg dalszy 😉

  2. Graż says: Odpowiedz

    Świetna historia, nie mogę doczekać się trzeciej części 😀

  3. Świetnie się czyta! Aż jestem ciekawa, co się wydarzy w części trzeciej 🙂

  4. J23 says: Odpowiedz

    Pisz część trzecia bo nie mogę się doszczekać jej

Dodaj komentarz