Generał

  1. Rzecz miała miejsce w sierpniu 2015…

Sprawa przedawniona, ale na wspomnienie tych wydarzeń łezka rozbawienia w oku się kręci.

Zazwyczaj znajomościom licealnym trudno przetrwać próbę czasu. Tym bardziej jeśli mieszka się w różnych miastach. Z dumą mogę powiedzieć, że Marcie i mi się udało. Spotykamy się co prawda raz lub dwa razy w roku, ale zawsze mamy wrażenie jak gdyby nigdy nic się nie zmieniło (choć zmieniło się tak wiele).

Wspomnianego wyżej roku, spędzałam urlop na mojej działce w pobliżu rodzinnej miejscowości. Korzystając z tego, że Marta miała wolny wieczór i chęć spotkania się ze mną, umówiłyśmy się na mieście. Spacerowałyśmy ulicami, gdzie w liceum bywałyśmy na wagarach lub docierałyśmy nimi na różne imprezy. Tematy rozmowy, jak zawsze, pojawiały naturalnie. Opowiadałyśmy co u nas nowego, co nas denerwuje, co cieszy, bawi i co planujemy w najbliższej przyszłości. Jak za każdym razem, wspominałyśmy również liceum, rozmawiałyśmy o znajomych z tamtych czasów i przytaczałyśmy nasze ulubione anegdoty. Mówi się, że wiele razy powtórzony dowcip nie jest już taki śmieszny, ale nam to nie przeszkadza. Jednym z naszych stałych punktów spotkań jest wjazd do klubu na tańce i drineczki. Tego wieczoru wybrałyśmy klub, gdzie średnia wieku była przybliżona do naszego i grają naszą ulubioną muzykę.  Na początku siedziałyśmy przy barze sącząc zimne napoje procentowe, które zbawiennie nas chłodziły po całodziennym upale. Nie trzeba było długo czekać na przyjemny szumek w głowie, który sam wyrywa człowieka do tańca. Także wyskoczyłyśmy na parkiet i zawładnęłyśmy małym skrawkiem, jaki udało nam się zająć. Co jakiś czas spotykałyśmy kogoś znajomego, także siadałyśmy na chwilę by pogadać i wypić kolejne piwo.

W pewnym momencie całe otoczenie straciło ostrość, poza NIM. Podszedł do mnie pewnym krokiem, lekko się uśmiechając. Gdy ja zagubiłam się w jego granatowych oczach, on porwał mnie do tańca. Wirowaliśmy do upadłego. A przynajmniej ja raz straciłam równowagę, ale ON mnie podniósł i tańczyliśmy dalej. Wyglądał inaczej, wyróżniał się na tle innych mężczyzn w klubie. Półdługie, jasne blond włosy, były ściągnięte z tyłu głowy i związane w kitkę. Miał bardzo wydatne kości policzkowe, szeroki nos i głęboko osadzone oczy. Dzięki temu zyskał w mojej głowie przydomek „blond Indianin”. Nie mogłam przestać się dziwić, że tak przystojny facet się mną zainteresował. Przedstawił mi się, ale jakoś nie uchwyciłam jego imienia w całym tym hałasie i wśród natarczywej, powtarzającej się myśli „jest piękny”. Miałam wrażenie, że czas sączy się powoli, a godziny mijają nam na tańcu, śmiechu i tej sensualnej bliskości. Było mi trochę przykro, że Marta tak mnie zostawiła. Nawet nie podeszła do mnie i nie zapytała czy wszystko ok.

Następnego dnia obudziłam się z potężnym kacem, choć zazwyczaj go nie miewam. Do końca dnia dochodziłam do siebie i z poprzedniej nocy pamiętałam niebezpiecznie niewiele, a mianowicie tylko twarz „blond Indianina”.

Przez jakieś dwa tygodnie bałam się odezwać do Marty. Myślałam, że będąc tak bardzo pijaną mogłam ją urazić albo być nieprzyjemna. Poza tym byłam pełna obaw co do rzeczy jakie mogłam zrobić. Gdy mocno się koncentrowałam na wspomnieniach tej nocy, wracały do mnie jakieś urywki totalnie od czapy. Na przykład taki:

Siedzę przy barze, czekam na swoją kolej by kupić piwo. Poznaję w barmance moją koleżankę z dzieciństwa. Uśmiecham się do niej, ale nie oczekuję uprzywilejowanego traktowania. Jest w pracy, która, bądź co bądź, jest strasznie niewdzięczna biorąc pod uwagę obsługę pijanych ludzi. Zdążyłam to pomyśleć, a jak spod ziemi wyłonił się obok mnie mocno wstawiony koleś. Moja znajoma w pocie czoła wypełniała kolejne szklanki piwem, a ten gość stojący obok mnie, wymachiwał jej przed nosem kartą płatniczą. Dziewczyna nie reagowała, ale widziałam jak zwęża usta i zaciska zęby. Gdyby mogła zwymyślałaby go. Nagle, w przypływie pijackiego bohaterstwa huknęłam:

Przestań machać tą kartą! Przyjdzie Twoja kolej, to zostaniesz obsłużony! Chciałbyś żeby ktoś tak Tobie robił?! Atakowany skulił się i odpowiedział:

-No, nie chciałbym.

Koleżanka skinęła na mnie z wdzięcznością i zaserwowała mi bursztynowy alkohol.

Niestety miałam spore problemy z chronologią zdarzeń. Poza tym po nocach śnił mi się tajemniczy blondyn. Po dwóch tygodniach odważyłam się i odezwałam się do Marty.

M. – Pamiętny wieczór Cię ciekawi?

A. – Hahaha… Tak.

M. – Nie było tak źle, nie stresuj się.

A. – Spoko, ale przydałyby się mi się szczegóły.

M. – A Generał odezwał się do Ciebie?

A. – Generał?

M. – Nie wiem w sumie jak miał na imię ten chłopak.

A. – F*ck. Ja nawet nie pamiętam, że kazał na siebie mówić Generał. Ja nazwałam go „blond Indianin”

M. – Oboje byliście pijani, ale cały czas miałam Cię w zasięgu wzroku. Zresztą z jego kumplem Was obserwowaliśmy. Kiedy ten kumpel postanowił, że wychodzą, Generał chciał zabrać Cię ze sobą. Ty byłaś gotowa z nim pójść, ale zaprotestowałam. Wytłumaczyłam Ci łagodnym głosem, że kiedy indziej się z nim zobaczysz. Grzecznie się zgodziłaś i odprowadziłam Cię do domu, co uwierz, nie było łatwe.

Podziękowałam Marcie, za rozjaśnienie mi w głowie i za opiekę nade mną mimo stanu upojenia. Choć na co dzień staram się żyć według zasady „don’t ditch your bitch”, w tej sytuacji w ogóle się do tego nie zastosowałam. Niestety z Generałem nie wymieniliśmy się numerami telefonu, ale może to i lepiej. Fajnie czasem wspomnieć szaloną noc, z której pamięta się twarz tajemniczego przystojniaka. Ważniejsza jest jednak świadomość, że ktoś czuwał z boku nad moim bezpieczeństwem. Nabijając się ze mnie oczywiście, ale od tego są najlepsi przyjaciele.

A.


3 Comment

  1. Marta says: Odpowiedz

    Oj tak, to był zdecydowanie pamiętny wieczór, przynajmniej dla mnie Czytając to uświadomiłam sobie, że należałoby się w końcu spotkać, bo nie wyrobimy normy spotkań dwa razy w roku A Generał (który, spytany o imię tak właśnie się przedstawił) faktycznie był postacią conajmniej nietuzinkową Buziaki

  2. Marta says: Odpowiedz

    Zjadło mi emotikony i wygląda teraz jakbym nie używała kropek w zdaniach 😉 Geniusz..

    1. a. says: Odpowiedz

      Nie przejmuj się 🙂 Spotkajmy się by tworzyć kolejne, nietuzinkowe wspomnienia!

Dodaj komentarz